Kurioza, które mogą zaskoczyć Polaka w Finlandii. Część III

Kolejna dawka fińskich osobliwości. Wygląda na to, że to temat-rzeka!

Kolejki po jedzenie

…i nie chodzi mi bynajmniej o kolejki w sklepach, tylko na imprezach. Gdyby w Polsce ktoś kazał gościom na weselu ustawiać się gęsiego po golonkę, wstyd byłby na całą wieś. Dla Finów jednak widok ludzi w strojach wieczorowych stojących w kolejce po obiad, niczym dzieci na stołówce w szkole podstawowej, to rzecz normalna. I mówię tu o wszystkich (mniej i bardziej oficjalnych) imprezach. Mnie samej zdarzyło się uczestniczyć w uroczystych przyjęciach z okazji obrony doktoratu (tak zwana karonkka; kobiety w wieczorowych, najczęściej czarnych, sukniach, mężczyźni we frakach lub garniturach) i nie mogłam się nadziwić tym długim, „eleganckim” kolejkom i gościom lawirującym z pełnymi talerzami pomiędzy ludźmi i stołami. Być może ten dziwny zwyczaj ma związek z niechęcią Finów do wchodzenia w interakcje w innymi ludźmi? W Polsce na imprezach zazwyczaj przychodzi taki moment, gdy człowiek musi powiedzieć coś w rodzaju: Przepraszam, czy mógłbyś podać mi ten  półmisek z dewolajami? Finowie, żeby uniknąć takich stresujących sytuacji, stoją cicho w kolejce, a gdy przychodzi ich czas, biorą sobie na talerz co im się podoba i nikogo nie muszą o nic prosić. Ot co.

Salmiakki

Istnieją gorsze „słodycze” niż „anyżowe” czarne lukrecje. Są to lukrecje z dodatkiem chlorku amonu, czyli salmiakki, produkt w Finlandii lubiany i pożądany. Podobno można się do słono-kwaśnego smaku salmiaków przyzwyczaić, potwierdzić jednak nie mogę, bo dawno już się poddałam i omijam ten skandynawski „przysmak” z daleka. Salmiaki można dostać w przeróżnej postaci – od cukierków, poprzez lody, czekolady, a na wódce kończąc…

Wódka o smaku salmiaku

Karaoke

Karaoke w Finlandii cieszy się niesamowitą popularnością, co zawsze mnie dziwiło i zastanawiało. Bary z karaoke można w tym kraju znaleźć wszędzie, nawet w miejscach, gdzie łatwiej zobaczyć na ulicy renifera, niż człowieka. Skąd w skrytych i zdystansowanych Finach taki pociąg do sceny? Kiedyś trafiłam w internecie na artykuł, w którym pewien Fin starał się wytłumaczyć ten fenomen, oto fragment: My Finowie jesteśmy nieśmiali. Gdy idziemy do barów, nie rozmawiamy za dużo. To normalne. Nie czujemy się z tym źle. Tacy po prostu jesteśmy. Gdyby nie karaoke, do nikogo byśmy się nie odzywali. Może to właśnie sprawia karaoke – jednoczy ludzi. Karaoke to jedyny sposób na rozmowę z ludźmi, no chyba że ktoś jest bardzo pijany i stąd czerpie odwagę. Nie bardzo nawet wiem, jak to skomentować.

Fińskie tango

Pozostajemy w temacie muzyki. Wydawać by się mogło, że podobnie jak karaoke, również tango nie powinno pociągać zimnych Finów. Prawda wygląda jednak zupełnie inaczej – Finlandia to europejski kraj, w którym tango zdobyło największą popularność! Po II wojnie światowej prawie każdy przebój był tangiem, a ludzie ze wsi i z miast spotykali się na tanecznych imprezach, żeby oddawać się rytmom przybyłym z Ameryki Południowej. Oczywiście fińskie tango to nie jest tango argentyńskie, więc wyrzućcie z głów ogniste i zmysłowe obrazki. Jest ono przepełnione melancholią, smutkiem i tęsknotą, ale także nadzieją, a tancerze wykonują raczej oszczędne i spokojne ruchy. Jeśli macie ochotę posłuchać, polecam Järviradio.

Mämmi

O mämmi pisałam już przy okazji zwyczajów wielkanocnych w Finlandii, ale nie sposób nie wspomnieć o nim ponownie, gdy mowa o fińskich osobliwościach. Mämmi to tradycyjny, wielkanocny deser, w którego skład wchodzą między innymi słód, żyto, sól i skórka pomarańczy. Jeśli będąc w Finlandii, dostaniecie na talerzu coś, co wzbudzi u Was niebezpiecznie skojarzenia z produktem Waszego Azora, gdy miał poważne problemy z układem pokarmowym, nie wpadajcie w panikę – to tylko mämmi. Czy smakuje lepiej niż wygląda? Moim zdaniem nie, a jedyna zjadliwa opcja to mieszanka z lodami waniliowymi. (Pewnie zaraz podniosą się krzyki, że „Jak to! Mämmi jest pyszne”, ale nie wierzcie tym głosom – to na pewno ludzie, którzy mieszkają w Finlandii już trochę za długo…)

Wielkanocny deser - mämmi

Kolejna część:

Część IV

Poprzednie:

Część I

Część II

Włóczykij, nurek, biotechnolog. Finlandię zamieniła na Singapur, żeby po kilku latach wrócić na nordyckie pustkowia. Lubi czytać, nad miasta przedkłada łono natury, a na blogu promuje odpowiedzialne podróżowanie.

  8 comments for “Kurioza, które mogą zaskoczyć Polaka w Finlandii. Część III

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Twój e-mail NIE będzie widoczny dla pozostałych użytkowników. Wykorzystam go jedynie wtedy, gdy będę chciała się z Tobą skontaktować. Nie będę rozsyłać żadnego spamu!
  • Zaznaczając poniższe (obowiązkowe) pole, zgadzasz się na przechowywanie przeze mnie Twoich danych. Nie martw się, będą dobrze chronione! Kliknij poniżej na "Privacy Policy", żeby dowiedzieć się więcej o ochronie prywatności na blogu (po polsku).